Aktualności, wieści z plenerów, najnowsze zdjęcia, relacje z wypraw, trochę techniki. Zapraszam do częstego zaglądania.
Home » Aktualności » Koniec przygody z NiSi
11
Lis

Koniec przygody z NiSi

Wyobraźcie sobie: turkusowa woda, białe, piaszczyste plaże otoczone palmami i bujną roślinnością, śpiew ptaków, niebieskie do bólu niebo i granitowe, czerwone skały. I Wy sami na plaży. Tak wyglądają Seszele, z których właśnie wróciłem.

Przed wyjazdem stanąłem znowu przed wyborem systemu filtrów: Lee czy NiSi. Uznałem, że skoro zainwestowałem trochę pieniędzy i czasu w NiSi, to zabiorę ten system. Pisałem już na stronie o moich zastrzeżeniach do systemu mocowania, ale znowu postanowiłem spróbować. Tym bardziej, że wyjazd był w gronie rodzinnym i nie przewidywałem zbyt dużo czasu poświęcać na fotografowanie.

Przed samym wyjazdem jak zawsze sprawdziłem cały sprzęt. Realizując wcześniejszy plan, na każdym obiektywie miałem zamontowany podstawowy ring. To na niego miałem nakręcać ring główny w filtrem polaryzacyjnym i mocowaniem do filtrów prostokątnych i kwadratowych. Niestety, podczas sprawdzania czy wszystko działa nie udało mi się już wykręcić ringu głównego z ringu podstawowego na jednym z obiektywów. Sprawdziłem wszystko dokładnie i ring główny został zamontowany na gwincie, czyli zgodnie ze sztuką. Próbowałem odkręcać na różne sposoby, na sucho, na mokro. Nic, kompletnie nic. Ring główny nie chciał zejść z podstawowego. To oczywiście uniemożliwiło robienie jakichkolwiek zdjęć z systemem NiSi (oprócz tego jednego obiektywu, na którym miałem zamontowany ring główny i podstawowy). Skoro stało się to w domu, to mogło się to zdarzyć również podczas robienia zdjęć na miejscu. A jeżeli porównamy laboratoryjne wręcz warunki domowe z typowymi warunkami na Seszelach (bardzo drobny piasek, wilgotność, wysoka temperatura, słona woda), to prawdopodobieństwo przekształca się w pewność.

Podziękowałem zatem Nisi. Tak już na 100%. Brak winietowania na szerokim kącie nie jest wystarczającą zachętą, skoro samo mocowanie jest wielką bolączką tego systemu (oczywiście, jeżeli ktoś używa więcej niż jednego obiektywu :-). Szkoda, bo system wniósł powiew nowości, a filtry wydają się być bardzo dobre. Zastanawia mnie jedynie to, że w sieci widzę tylko same zachwyty, nie ma praktycznie nic o samym systemie mocowania i jego bolączkach w terenie. Czyżby wszyscy robili dzisiaj zdjęcia na obiektywie 24-300? :-).

 

Zapisz

2 Responses to "Koniec przygody z NiSi"

Add Comment
  1. Iczek

    11 listopada 2017 at 17:45

    He he. Ja po latach przekladam sie na sprawdzone rozwiazanie. Tylmo Lee :)

    Odpowiedz
    • Łukasz

      11 listopada 2017 at 18:59

      Wiesz, ja też. Ale cały czas szukam najlepszego rozwiązania bo i Lee ma wady.

      Odpowiedz

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

© 2016 Łukasz Kuczkowski | Zaloguj się | Odwiedzin: