Aktualności, wieści z plenerów, najnowsze zdjęcia, relacje z wypraw, trochę techniki. Zapraszam do częstego zaglądania.
Home » Aktualności » Plenery » Przedpołudniowa inwersja
15
Wrz

Przedpołudniowa inwersja

Mrok nocy otaczał nas ze wszystkich stron. Światło czołówek było zbyt słabe, aby go rozproszyć. Noc potęgował las, przez który „przedzieraliśmy” się już od dwóch godzin. Wokół nas rozbrzmiewała cisza. Każdy z nas zatopiony był we własnych myślach i walczył z nadchodzącym zmęczeniem. Cel był jeszcze odległy. A przed nami gdzieś tam majaczyła najtrudniejsza część drogi. Nie zamierzaliśmy się jednak poddawać.

Wyruszyliśmy kilka godzin wcześniej. Karol, Kuba i ja, w ramach pogoni za światłem w górach, po raz kolejny ruszyliśmy w zimowe Tatry. Tym razem zamierzaliśmy odwiedzić Kasprowy Wierch i Kozi Wierch. Pierwsza noc zastała nas w drodze na Kasprowy. Liczyliśmy na inwersję. Prognoza pogody dawała bowiem pewne szanse na to zjawisko.

Zaraz po przyjeździe do Zakopanego ruszyliśmy na szlak do Murowańca. Nocą chodzi się szybciej. Człowieka gna odwieczny strach przed nocnym lasem i jego tajemniczym mieszkańcami. Do schroniska dotarliśmy zatem w ekspresowym tempie. Zawsze się to potem mści, ale co tam. strach jest silniejszy :-).

W schronisku krótki odpoczynek. Wszyscy śpią. My korzystamy z ciepła i toalety. chmury wiszą nisko i od czasu do czasu pada z nich śnieg. Nie dobrze. No ale przed nami jeszcze kilkaset metrów wysokości. Wierzymy, że tam na górze wszystko jest powyżej chmur. Bez tej wiary nasze stopy nie stanęłyby zapewne na szczycie o wschodzie.

Ruszamy dalej. Początkowo idziemy wąską ścieżką wydeptaną przez turystów w śniegu. Widać jeszcze pozostałości po lawinie, która zeszła kilka dni wcześniej przy większym zagrożeniu lawinowym niż dzisiaj. Pomimo tego pokonujemy ten fragment najszybciej jak możemy. Wchodzimy wreszcie na wyratrakowany stok. Idzie się dobrze. Śnieg jest zmrożony co zapewnia dobre podparcie. Szczególnie w rakach, które założyłem na nogi. Kije też się przydadzą. Jest coraz zimniej i zaczyna nas pokrywać szron. Droga na stoku ma jednak duży minus – jest bardzo, ale to bardzo stroma. W końcu jeżdżą po niej narciarze.

Wreszcie, po 2h od wyjścia ze schroniska osiągamy stację górną kolejki na Kasprowym Wierchu. Wszystko tonie w chmurach. Śniegu dużo. Szron na metalowych częściach kolejki przybrał różnorodne kształty. Ze wschodu raczej nici. Ale to jeszcze dwie godziny czekania, więc jest nadzieja na przejaśnienie. Tym bardziej, że po chwili widzimy niebo. Chmury się rozsunęły na chwilkę. Jakby chciały powiedzieć: zostańcie, zaczekajcie. No to zostajemy. Wciskamy się w szeroki przedsionek kolejki i zastygamy starając się zachować ciepło. Kuba nawet przysypia :-).

Po pewnym czasie ruszamy na sam szczyt. Przejaśnień nie widać, ale warstwa chmur musi być naprawdę cienka. Jest bowiem coraz jaśniej i jaśniej. Otacza nas mleko. Upajamy się ciszą i niesamowitym, mlecznym klimatem. Ach, dużo bym teraz dał za gorącą herbatę i sen.

Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia na szczycie. Trwamy tak do wschodu i dalej. Wreszcie niepyszni schodzimy do górnej stacji kolejki. Właśnie ją otwierają. Jesteśmy dzisiaj pierwszymi klientami. Oczywiście zamawiamy jajecznicę i herbatę. Syci zasypiamy nad stołem. Postanawiamy bowiem jeszcze trochę poczekać. Nadal jest szansa na inwersję.

I rzeczywiście. Po godzinie chmury zaczynają się przerzedzać. Opuszczamy jako oparzeni stację i rzucamy się pędem na szczyt. Wiatr na naszych oczach rozrywa chmury i oto widzimy pokryte białym śniegiem okoliczne szczyty. Chmury to pod nimi, to nad nimi przewalają się cicho. Szkoda, że nie spotkało nas to 3 godziny wcześniej. Ale i tak jesteśmy zadowoleni. Aparaty w doń i robimy zdjęcia.

Na Kasprowym coraz więcej osób. Jesteśmy małą atrakcją. Do naszych aparatów z długimi obiektywami ustawia się wręcz kolejka chętnym. „Czy mogę popatrzeć” to najczęstsze pytanie tego ranka. „Oczywiście, że można!”

Poniższe zdjęcia zostały wykonane na średnioformatowej Mamiya 6MF w trybie panoramy :-).

Na kolejne przygody tego wyjazdu zapraszam tutaj.

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

© 2016 Łukasz Kuczkowski | Zaloguj się | Odwiedzin: