Aktualności, wieści z plenerów, najnowsze zdjęcia, relacje z wypraw, trochę techniki. Zapraszam do częstego zaglądania.
Home » Aktualności » Mroźny poranek na wydmach
23
Sie

Mroźny poranek na wydmach

Rower wydawał z siebie ostre dźwięki. Jakby ostatkiem sił. Zapewne nie przywykł do jazdy w takich warunkach. Przeważnie służył bowiem letnikom zapuszczającym się w okoliczne lasy w poszukiwaniu ochłody przed palącym słońcem. Ta podróż była jednak inna. Zapewne inny był też rowerzysta. Większość uznałaby go za szaleńca. Jak bowiem inaczej określić taką osobę?

Z pamiętnika rowerzysty:

Już od kilkunastu minut zawzięcie pedałowałem. Nie było to łatwe. Z dwóch powodów. Temperatura oscylowała w granicach minus 15 stopni. Niedługo zresztą miała spaść do minus 20 stopni. Ponadto, polną drogę pokrywała całkiem spora warstwa świeżego śniegu. Nie było tak potrzebnych kolein. Stąd rower wpadał co chwila w niekontrolowany poślizg. Na dodatek czołówka działała ostatkiem sił ledwo rozpraszając mrok lasu. Plecy gniótł plecak ze sprzętem, a statyw co chwila obijał się o metalową ramę roweru.

To wszystko działo się ciemną nocą na drodze do Słowińskiego Parku Narodowego.

Jak widzicie, nie był to typowy wyjazd letnika w poszukiwaniu ochłody przed palącym słońcem :-).

Ale czego nie robi się dla zdjęć i podziwiania przyrody o wschodzie słońca?

Po godzinnej podróży obolały, zziębnięty docieram w końcu do wydm. Zostawiam tutaj rower i już pieszo wdrapuję się na pokryte lekkim puchem piaszczyste wzgórza. Na niebie chmury. Nic nie zapowiada udanego wschodu. Skoro jednak przebyłem taki kawał drogi, to nie zamierzam się poddać. Dalej przedzieram się przez piach do wymarzonego miejsca na zdjęcia. Otacza mnie całkowita cisza. Nie słychać wiatru, ani śpiewu ptaków (w końcu mamy pełnię zimy i to mroźnej!). Jedyny dźwięk jaki do mnie dociera to mój oddech i skrzypiący śnieg pod stopami. Drzewa w oddali otula mgła. Krajobraz tchnie spokojem.

Po kolejnych 40 minutach docieram do wybranego wcześniej miejsca. Przede mną, we mgle, brzegi jeziora Garda skute lodem. Mgła przesłania jednak cały widok. Wokół mnie kikuty drzew pokryte do połowy piaskiem i piaszczyste wzgórza. Trawy pokryte szronem wyczekują w bezruchu na pierwsze promienie słońca. Tych jednak nie widać. Mgła okazuje się zbyt silna.

Nie ma jednak warunków, w których nie można robić zdjęć. Przełączam zatem swój program wewnętrzny na „brak światła” i staram się znaleźć takie motywy, którym brak światła nie szkodzi. Poszukiwania są trudne. Kiedy miałem się już poddać, kątem oka dostrzegam coś żołtego na horyzoncie. Po chwili zza mgły nad jeziorem zaczyna przebijać się światło słońca. Wszystko wokół mnie nabiera żółtego koloru. Co za widowisko. Mgła powoli ustępuję, ale jest na tyle silna, że nadal tłumi światło wysokiego już słońca. Jest dobrze.

Wiem, że idealne warunki będą trwały stosunkowo krótko, przez to staram się możliwie najlepiej je wykorzystać. Mała próbka zdjęć z tego poranka znajduje się poniżej. Muszę się jeszcze zabrać za średni format :-).


Powrót do domu minął szybko. Mroźna zima nad morzem ma swój niezapomniany urok.

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

© 2016 Łukasz Kuczkowski | Zaloguj się | Odwiedzin: